Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego fotograficznego świata. Od 2022 roku patrzę w niebo i łapię w obiektywie skrzydlate marzenia – dosłownie! Fotografowanie samolotów to moja pierwsza miłość. Ale jak to z miłościami bywa… serce zapragnęło więcej.
W 2025 roku moje zdjęcia zeszły na ziemię – do Was! Z radością i ogromną pasją fotografuję dzieci, rodziny, kobiety w ciąży oraz każdą małą i wielką historię, która zasługuje na to, by zatrzymać ją na zawsze.
Od zawsze bujałam w obłokach. Moja przygoda z fotografią zaczęła się tak właściwie od zamiłowania do lotnictwa. Małe dziewczynki marzą o tym, żeby zostać piosenkarkami, aktorkami, a ja, po tym jak w latach 90. wybrałam się pierwszy raz w zagraniczną podróż samolotem od razu wiedziałam, że chce zostać stewardessą. Gustowne mundury, zawsze pięknie upięte włosy i perfekcyjny makijaż, a do tego praca w chmurach – no nie mogłam wymarzyć sobie lepszego zawodu. Jako dziecko gdy tylko miałam możliwość lotu samolotem, zagadywałam do stewardess i wypytywałam o wszystkie najdrobniejsze szczegóły dotyczące tej pracy. Wtedy wydawało mi się, że wiem o tym zawodzie już wszystko, jednak z perspektywy czasu wiem, że przesympatyczne panie nie mogły mi zdradzić wszystkich wewnętrznych procedur. W momencie gdy w końcu odebrałam swój dowód osobisty z niecierpliwością czekałam, aż odbędzie się nabór do na tamten moment mojej ulubionej linii lotniczej. I stało się. Szybko przygotowałam swoje CV oraz list motywacyjny i wysłałam zgłoszenie. Długo nie musiałam czekać, aż zostałam zaproszona na dzień rekrutacyjny, po którym z niecierpliwością czekałam na najważniejszy telefon w moim życiu. Jest! Dzwoni! Zostałam przyjęta. I… zrezygnowałam… I… do dziś stewardessą nie zostałam…
Przez lata latałam samolotami, jeździłam na różne pokazy lotnicze, bo pasja do lotnictwa nigdy mi nie przeszła.
W 2013 roku zostałam szczęśliwą posiadaczką pierwszej lustrzanki, która służyła przede wszystkim do robienia zdjęć na wakacjach. Zdjęcia były, fajne kadry były, ale o obróbce to ja zielonego pojęcia nie miałam. Przeszukiwałam porady fotograficzne w internecie, ale co człowiek to opinia. Finalnie technologia aparatów w telefonach poszła do przodu, a ja bez profesjonalnej wiedzy odłożyłam lustrzankę do szafy i… zaczęła się kurzyć.
Przygoda z profesjonalną fotografią zaczęła się zupełnie przypadkiem podczas pokazów lotniczych Antidotum AirShow Leszno. To wtedy chwyciłam do ręki jeszcze nie swój aparat i nie czekając długo nieśmiale zaczęłam robić zdjęcia samolotom, które poruszały się po drodze kołowania, a następnie po pasie startowym, aż w końcu podniosłam aparat ku górze. I tym sposobem zrobiło się tych zdjęć kilkaset. Zabawa tak mi się spodobała, że drugiego dnia tych zdjęć nie było już kilkaset, ale kilka tysięcy. Po pokazach przyszedł etap długiej nauki. Pod okiem profesjonalnego fotografa szkoliłam swój warsztat obróbki zdjęć… Od tamtego czasu było wiadome, że muszę mieć swój aparat, z którym już się nie rozstawałam.
Przez te trzy lata zrobiłam setki tysięcy zdjęć. Nie tylko samolotom, ale też masa zdjęć krajobrazowych oraz z uroczystości rodzinnych.
Teraz, z ogromną radością idę o krok dalej i otwieram miejsce, którego sercem są właśnie ludzie – rodziny, pary, dzieci, przyszłe mamy i wszyscy, którzy chcą zatrzymać czas choćby na chwilę. Miejsce stworzone z miłością do ludzi i ich historii.
Tworzę naturalne, emocjonalne fotografie, które opowiadają prawdziwe historie. Jeśli szukasz kogoś, kto uchwyci Wasze autentyczne chwile – bez stresu, bez sztuczności, za to z dużą dawką uśmiechu (czasem też lekkiego chaosu, bo dzieci bywają nieprzewidywalne – i właśnie za to je kochamy!) – to… bardzo mi miło, że tu jesteś! Jeśli marzysz o sesji rodzinnej, dziecięcej, ciążowej – albo po prostu o zatrzymaniu jakiegoś ważnego rozdziału swojego życia – napisz do mnie. Opowiedz mi o sobie, swoich pomysłach, a ja z radością, wspólnie z Tobą stworzę coś wyjątkowego – coś, co z czasem stanie się nie tylko wspomnieniem, ale też emocją, do której będziesz wracać z uśmiechem (i może łezką wzruszenia).
Obiecuję, że będzie pięknie – i na zdjęciach, i w sercu.